Forum Conlanger Strona Główna Conlanger
Polskie Forum Językotwórców
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Yiyr Yiyzfsi
Idź do strony 1, 2  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Conlanger Strona Główna -> Conlangi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ghoster




Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 65
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Amersfoort

PostWysłany: Sob 18:17, 16 Lip 2011    Temat postu: Yiyr Yiyzfsi

Witajcie, długo się nie odzywałem, więc może napiszę co tam u mnie. Otóż nieprzerwanie pracuję nad swymi językami cóż, niedawno postanowiłem je niejako połączyć, jednak, jako iż większości cech poprzednich języków nigdzie nie opisałem, będą to jedynie ciekawostki. Otóż postanowiłem połączyć moje trzy języki, nastarszy "Quirit", nieco nowszy (pierwszy przeze mnie tu prezentowany) "Aburiel" oraz najnowszy (także przedstawiany) "Yizhzi". Nazwę oczywiście mój conlang odziedziczył po najnowszym tworze, jednak dzisiaj słowo kluczowe nie znaczy nic. W owym języku to po prostu "Język Jyżzi", albo coś takiego. xd

Yiyr Yiyzfsi:
[jəɾ jəʒzi]

Zacznijmy może od tego, iż język ten bazuje *głównie* na starym projekcie Quirit (wiele jego słów można tu dzisiaj spotkać) oraz pewnej ciekawej właściwości, jaką zauważyłem z czasem, gdy zaczynałem poznawać wiele języków świata, jak i pism. Otóż doszedłem do wniosku, iż, gdybym zignorował nabyte w rodzimym, polskim języku przyzwyczajenia, mój sposób wysławiania się byłby kompletnie inny, na tym także bazowałem całą fonetykę tego języka. Oczywiście jako dziecko wychowane na dumnego słowianina zobaczycie w tym conlangu żywcem zerżnięte z polskiego zbitki, jednak nie będą one tak częste (chociaż zbitek spółgłoskowych będzie dużo). Chcę dodać, iż język ten nie jest w żaden sposób robiony na siłę czy w stylu "o, ta głoska fajnie brzmi to ją dodam do paru nowych słów", wiedza o fonologii pomogła mi tylko zapisać poszczególne dźwięki (dopóki nie poznałem dogłębniej IPY nie miałem pojęcia jak zapisać [χ] [to akurat z czasów Quiritu] oraz [ʎ͡ɕ], które do niedawna [to jest jeszcze miesiąc temu] zapisywałem jako [ɬ]). Yiyzfsi nie jest jednak językiem tak twardym jak polski, nie zobaczycie więc tak wielu twardych [ʒ]. Tak więc; jest to prawdopodobnie język, którym posługiwałbym się, gdybym miał szansę sam go stworzyć, gdy byłem mały. Kto wie, może będą nim mówić moje dzieci.

Skoro już przekazałem co przekazać miałem, na pierwszy ogień pójdzie fonetyka historyczna, wszystko to, co przeszło z poprzednich języków, używanych przeze mnie raczej dla zabawy, w ten, który mam zamiar wykreować na swoisty szyfr nie do rozpoznania niewtajemniczonym (także i skrypt będzie, którego zalążki prezentowałem w innym temacie). W najstarszym Quiricie istniały głoski [k], [q], [x], [ŋ] oraz [χ], które były swego czasu uważane za jedną grupę, tak jak w polskim głoski szeleszczące, które, mimo nieco innego miejsca artykulacji, szufladkowane są w jeden rodzaj. To jest główna fonetyczna cecha, jaka ewoluowała od tamtego czasu aż do dzisiejszej wersji (dodam, iż pojawiło się swego czasu dźwięczne [g] oraz aspirowane [qʰ]), otóż owe głoski przeszły takowe zmiany fonetyczne: [k]→[c], [g]→[ɟ], [q]→[k], a [χ] przeszło do [x], dzisiaj nie są one rozróżniane w żaden sposób. Gdy zacząłem zgłębiać fonetykę angielską, z czasem zacząłem, zupełnie bez problemów, wymawiać wszędzie [θ] i [ð], tak mi już zostało ("Then they are there with they're father and brother" xd), z czasem wpłynęło to (całkiem automatycznie, najczęściej, nie wiem czemu, w zbitce [θɾ]), tak więc wprowadziłem to do języka. *Czasami*, naprawdę na siłę, starałem się wprowadzać ten dźwięk nie przed innymi spółgłoskami, a po nich. W tym momencie, po jakimś czasie oczywiście, zauważyłem, że wymawiam tam już nie [θ], a podwójną spółgłoskę. Tak więc dzisiaj [θ] (w łacince zapisywane jako "c") po spógłoskach oznacza przedłużenie spółgłoski (vide najczęstsze [kː] i [fː]). Druga rzecz, zapewne wzięta nieco z polskiego, to zamiana niektórych spółgłosek na miękkie przed samogłoską [i]. Idąc tym śladem następują takie zmiany fonetyczne: [x]→[ç], [ʃ]→[ɕ] i [ʒ]→[ʑ]. Dalej; niektóre głoski nie mają swoich dźwięcznych wersji, otóż zauważyłem, iż tworząc kolejne słowa (tworzone na zasadzie "jak mogłoby brzmieć to słowo, gdybym ja je miał stworzyć") po prostu omijałem niektóre dźwięczne głoski. Nie mam pojęcia dlaczego, ale było to bardzo częste. Tak więc mamy tutaj [f] bez [v], mamy [t], ale nie [d], [k] bez [g] (chociaż to akurat wina przesówki, mówienie za każdym razem [q] stało się uciążliwe, a [k] wydawało się znowuż zbyt twarde. Quirit nigdy nie posiadał [ɢ], które by ewoluowało w [g]), [ʎ͡ɕ] bez [ʎ͡ʑ] oraz [x] bez [ɣ] (te akurat próbowałem wprowadzić, ale gdy zobaczyłem, że bardziej się męczę przy mówieniu to wywaliłem to). Bardzo ciekawą rzeczą jest zastąpienie w niektórych miejscach [l] scenicznym [ɫ], co pewnie jest spowodowane przez długi kontakt z dziadkami, którzy pochodzą ze wschodu, niestety jeszcze nie ustaliłem kiedy dokładnie ta zmiana zachodzi. Ma ktoś może pojęcie, w jakich pozycjach konkretnie w językach słowiańskich ten dźwięk zastępował [lʲ]? I ostatnia rzecz, która występuje w moim polskim języku, chociaż nie zaobserwowałem tego szczególnie u innych. Otóż literę "r" wymawiam pomiędzy samogłoskami bardziej wibrująco (niemal jak w hiszpańskim), wniknęło to od razu do Yiyzfsi i tak oto tę literę wymawia się albo jako [r], albo jako [ɾ]. Dodam jeszcze, że przez ten język przewinęły się takie spółgłoski jak [ʀ] (nie mylić z [ʁ]), [h], [β] lub [g], ale gdy tylko zauważałem, że w ogóle ich nie używałem, wyrzuciłem je z conlangu (ale ich symbole wyewoluowały w coś innego. Dzisiaj [ɟ] zapisuje się jak dawniej [g].
Jeśli chodzi o samogłoski... Muszę nad nimi popracować, bowiem, o ile moje szybko mówione [a] i [u] naprawdę bardziej przypominają [æ] lub
[ʊ] (ale nie tak skrajne jak w angielskim), o tyle już [ə] zdarza mi się mówić jak nasze rodzime [ɨ], chociaż nieco bardziej otwarte. Ogółem sprawa samogłosek jeszcze do przemyślenia.

No, skończmy ten temat fonetyki, bo już niektórych ostro przynudzam, przejdźmy do pierdół; gdy przyjechałem do Holandii i poznałem czas przeszły dokonany (którego używa się właściwie częściej niż czasu teraźniejszego - przypomnę, w tym czasie występują dwa czasowniki, zdania są pokroju "Ja chcę to zrobione mieć"), język jakby zmienił szyk z wcześniejszego SVO, wziętego ewidentnie z języka rodzimego, do SOV, który polski czasami także dopuszcza ("Ja tego nie zrobiłem!"), i którego zdarzało mi się w pewnych sytuacjach używać. Teraz właściwie nie wiem jaki jest ogólny szyk tego języka, ale podejrzewam, iż będzie to nadal SVO, lecz przy zaprzeczeniach, jak w "moim polskim", będzie obowiązowało SOV. Kolejna rzecz; tony. Tak, gdy zacząłem wykuwać wymowę wszystkich czterech (no, właściwie to pięciu) tonów w chińskim, w Yiyzhsi pojawiło się pewne małe rozróżnienie przy tworzeniu słów. Co prawda nie dotyczy dosłownie tonów, ale akcentów. Przy tworzeniu rzeczowników dwu-sylabowych zdarza mi się je różnie akcentować (na pierwszą lub drugą sylabę), myślę, że to rozróżnienie będzie teraz obowiązywać, muszę to jeszcze dokładniej zbadać.
Z innej beczki, w polskim większość słów, które kończą się na "a", "ć", "ź", "ń" i tym podobnym głoskom, wchodzi automatycznie do słów żeńskich (vide: panna, matka, kaźń, maź, maść), w Yiyzfsi (głównie) słowo musi się kończyć na (rodzime) "a" oraz (myślę, że wyszło to w kontaktach z azjatyckimi językami) "i". Po prostu imiona żeńskie kończące się na [a] oraz [i] wydawają mi się bardzo naturalne. Przynajmniej nie jestem w stanie wprowadzić nic lepszego, bo reszta słów albo wydaje się jakaś "męska" albo "nijaka". Dosłownie.
Co do przypadków: jest oczywiście mianownik, ale nie wiem co zrobić z pozostałymi. Bardzo naturalny wydaje mi się rodzimy celownik, ale już podczas normalnej mowy coś mi nie pasuje przy określaniu zależnych od siebie obiektów i nie wiem, czy by nie wprowadzić allatywu. Nie mam tylko pomysłu jak miałby on wyglądać, na razie celownik tworzyło się dodając końcówkę [ɾmɟ] (jeśli już przy tej zbitce jesteśmy, myślę, że pochodzi ona, po pewnym zmiękczeniu oczywiście, z mongolskiego, swego czasu słuchałem mnóstwo mongolskiego rapu xd), ale nie wiem czy by jej nie zmienić, bo to ostatnie [ɟ] wydaje się być sonoratem, co niezbyt mi pasuje.
A co do wcześniej wspomnianego (a w jakimś temacie nawet pokazanego - lecz były to dopiero koncepty) conscriptu; nadal mam pewne problemy z zapisem grupy głosek [k], [c], [ɟ] i [ŋ]. Otóż aktualnie [k] (pochodzące od [q]) i [ŋ] (które z kolei nie pochodzi od [ɴ]) zapisuję podobnie (różnią się tylko kreską), co jest kompletnie nieetymologiczne. Co więcej, [c] (które od czasów, gdy było jeszcze [k]) zapisuję ciągle tak samo, ale już [ɟ] (które co prawda analogicznie pochodzi od [g]) zapisuję kompletnie inaczej. Ale myślę, że z ostatnimi dwoma literami nie mam takiego problemu, bowiem [c] występuje w wielu ligaturach (przytoczę tutaj bardzo unikalne słowo, które na początku posiadało samogłoskę, ale z czasem zupełnie zanikła - kf [cf], wcześniej [kf]), z kolei [ɟ] raczej pozycjonuje się na początku słów lub między samogłoskami. Co do samego pisma; jest ono *pełne* ligatur, czasem mogą się znajdować w każdym słowie zdania. To akurat wziąłem z mojego faktycznego pisma, gdzie, w języku polskim (w częściej aktualnie używanym holenderskim nie ma takich zbitek) tworzę ligatury z następujących liter: rz, cz, sz, st, sl, sł. To sprowadza mnie do dawno ukutego stwierdzenia; ten język naprawdę jest czymś, co mogłoby zastąpić moją codzienną mowę i pismo.

Ostatnia rzecz; gdzie w tym wszystkim nawiązania do poprzedniego Quiritu oraz Aburiela? Otóż słownictwo, do tego języka weszły takie słowa, które wydawały mi się bardzo "naturalne" na określenie ich faktycznych znaczeń. Widzicie; w większości krajów świata słowo na matkę zawiera głoskę [m] ("mom", "mama", "mother", "mutter", "moeder", "mā", "madre"...), która jest, w moim osobistym odczuciu, kompletnie nienaturalna w tym słowie. W Yiyzfsi słowo na matkę to "Nantli" ([næntli]), bądź, jeżeli przyjmiemy będące w "fazie beta-testów" akcentowanie, "Nāntli". Makron wzięty z conscriptu, to chyba jedyny diakrytyk (prócz ochydnych daszków) używany nad wszystkimi samogłoskami, który przypomina oryginalny symbol (kiedyś go pokażę). A na koniec tych niekończących się wywodów; podam niedługo fonetykę (i przypomnę, że pokrywa się ona w pełni z oryginalnym conscriptem, toteż, jeżeli nie da się czegoś zapisać w conscripcie, nie da się i w łacince), oraz przytoczę wam dość zabawny fakt. W języku tym, z powodu braku głoski (lub jak kto woli - litery), nie można zapisać mojego imienia. Pokwapi się ktoś na znalezienie tego imienia? xd

No, koniec tych śmiercionośnych przynudzaczy. Czas na to, na co każdy lubi patrzeć widząc nowy język. Tabelki!
- Nie, żart. Skończona (a i to nie do końca) jest tylko jedna faktyczna *tabelka*. Czyli nasze ukochane, IPOwskie "Vowel Chart".

- Dlaczego powiedziałem przed chwilą, iż jeszcze nie jest to skończone? Z powodów, jakie przytoczyłem długo, długo wcześniej. Otóż głoski takie jak [æ], [ə] czy [ʊ] są niejako zbliżone do, kolejno, [a], [ɨ] oraz [ɯ]/[u] (nie wiem dokładnie którego, zdaje mi się, że w polskim też nie wypowiadam czystego [u], jeśli nie wypowiadam [w] to rzadko kiedy naprawdę zaokrąglam usta), ale z kolei nie na tyle, by być uznawane za owe czyste głoski.
A jeśli mowa o fonetyce jako takiej:

Dodam, iż naprawdę nie wiem co dlaczego wsadziłem tamtą cedyllę pod "Ss", to było, moim zdaniem, jedyne dobrze wyglądające wyjście, w innym wypadku musiałbym użyć trigrafu, których niezwykle nie lubię. No i dodam, że jak na razie apostrof (zwarcie krtaniowe) pojawił się tylko i wyłącznie w dwóch słowach. Dlatego też zapisywany jest dość skomplikowanym symbolem (chociaż nie tak skrajnie skomplikowanym jak "ac" [æθ] - niedługo dowiecie się o co mi chodzi).

No, na dzisiaj mam dość. Jeżeli ktoś dotarł *aż tutaj* (kimkolwiek jesteś - pewnie zamęczyłem cię na śmierć xd), to byłbym niezwykle wdźięczny na zadanie miliona niepotrzebnych, zadawanych we wszystkich tematach pytań, bo takie zawsze mi pomogą w rozwijaniu tego tworu. Ale żeby ominąć głupi przymiotnik; prawdopodobnie będzie on odmienny tylko przez liczbę (pojedyńczą oraz mnogą), na podobnej zasadzie (fonetycznej oczywiście) jak holenderskie "-e" przy przymiotnikach (vide "blauw", "blauwe").

Czekam na komentarze, jak będzie zainteresowanie to wrzucę i concript.
- Bo na pewno nie będę gadał z miastem duchów. xd


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jasnysfinks




Dołączył: 04 Paź 2006
Posty: 376
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 5/5

PostWysłany: Nie 6:52, 17 Lip 2011    Temat postu:

Fonologia niczego sobie, rzekłbym nawet ze takiej bym nie wymyślił, ale co co z gramatyką. Istnieje odmiana przez osoby czasownika, a może nie?. Są przypadki? Ile?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ghoster




Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 65
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Amersfoort

PostWysłany: Nie 8:14, 17 Lip 2011    Temat postu:

Odmiana czasownika istnieje, i chyba nawet jest to ostateczna wersja, ale jeszcze dokładnie nie przemyślałem czasowników przechodnich, nieprzechodnich, aspektów itd. Odmiana, jak można zauważyć, jest delikatnie inspirowana słowiańskimi (delikatnie xd) Oto dwie koniugacje (jak dotąd mi starczały, odmiana słowa zależy od tego, czy kończy się na spółgłoskę czy na samogłoskę):

Jeśli mowa o przypadkach, jak już mówiłem, mianownik, celownik, zaczyna się kształtować tam jakiś allatyw i w sumie tyle, myślę, że dodam do tego jeszcze jakiś wołacz. Ogólnie nie lubię jak się coś zbytnio komplikuje, ale z kolei nienawidzę zdań w stylu "Ja idę do dom". Nie wyobrażam sobie także zwracania się do kogoś "człowiek" miast "człowieku" w takim języku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Silmethúlë




Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 1767
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Droga Mleczna, Układ Słoneczny, Ziemia, Unia Europejska, Polska

PostWysłany: Nie 10:23, 17 Lip 2011    Temat postu:

jasnysfinks napisał:
Fonologia niczego sobie, rzekłbym nawet ze takiej bym nie wymyślił, ale co co z gramatyką. Istnieje odmiana przez osoby czasownika, a może nie?. Są przypadki? Ile?


Niedoceniasz się.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mônsterior




Dołączył: 04 Lis 2007
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:54, 17 Lip 2011    Temat postu:

Cytat:
Otóż doszedłem do wniosku, iż, gdybym zignorował nabyte w rodzimym, polskim języku przyzwyczajenia, mój sposób wysławiania się byłby kompletnie inny, na tym także bazowałem całą fonetykę tego języka.

Myślałem kiedyś o tym i doszedłem do wniosku, że nie ma co uciekać od zapożyczeń w swoim języku, bo one nasuwają się same.
Przecież cała koncepcja tworzenia języka powstaje, dlatego że człowiek wie, że jakieś języki już istnieją.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mônsterior dnia Nie 11:59, 17 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Feles
Administrator
Administrator



Dołączył: 21 Wrz 2009
Posty: 3831
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:37, 17 Lip 2011    Temat postu:

Język ciekawy, widać, że ma długą historię. Wink Za to ortografia jest dosyć pokręcona. Skąd pomysł dwuznaków z "f"?

Cytat:
Yiyr Yiyzfsi:
[jəɾ jəʒzi]

Pierwsze skojarzenie - jrytjryr. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ghoster




Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 65
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Amersfoort

PostWysłany: Nie 14:49, 17 Lip 2011    Temat postu:

Silmethúlë napisał:
Niedoceniasz się.

Nie spamuj mi w temacie. xd

Mônsterior napisał:
Myślałem kiedyś o tym i doszedłem do wniosku, że nie ma co uciekać od zapożyczeń w swoim języku, bo one nasuwają się same.
Przecież cała koncepcja tworzenia języka powstaje, dlatego że człowiek wie, że jakieś języki już istnieją.

Może źle się wyraziłem, oczywistą oczywistością jest, iż polski, jako mój pierwszy język, zawsze będzie siedział w głowie podczas wykonywania wszelkich zajęć (chociaż, mimo wszystko, po roku w Holandii zaczynam myśleć po holendersku), jednak ten język ma być... Odzwierciedleniem tego, jak *ja* naprawdę chciałbym mówić. Widzisz, słowo "ojciec" winno kojarzyć się z siłą i odpowiedzialnością, podczas gdy mi kompletnie się takie słowo z owymi cechami nie kojarzy. Dlaczego? Przez samą fonetykę, w której jest kompletny brak twardych głosek; czy ja wiem? Wibrującego [r] lub wybuchowego [b].

Milyamd napisał:
Język ciekawy, widać, że ma długą historię.

Zakładam, że nie tak długą i ciekawą jak ahtialański (moim skromnym zdaniem najciekawszy język prezentowany na tym forum xd), ale mimo wszystko powiedziałbym, że język ten, w jednej z poprzednich form, sięga mojego dzieciństwa. Ostatnio, wśród starych papierów i rysunków (ach, cóż za sentyment mam by to wszystko trzymać), udało mi się znaleźć najstarsze stworzone przeze mnie pismo, służące wtedy do zapisywania Quiritu. Jeżeli będą chętni to przedstawię małą historię zapisywania tego, oraz innych, języków, które dane mi było, no, z braku lepszego określenia, tworzyć.

Milyamd napisał:
Za to ortografia jest dosyć pokręcona. Skąd pomysł dwuznaków z "f"?

A dlaczego w angielskim istnieją dwuznaki z "h"? Jak już mówiłem, Yiyzfsi odziedziczył trochę po starym projekcie zwanym Aburiel (vide; określenie na kobietę - Belanora), dlatego trzeba mi było to pytanie zadać, gdy prezentowałem tamten język. Po prostu jakoś lepiej mi to wyglądało niż "h" lub "z". Zresztą, to "f" jest jedynym powodem dla którego w łacince umieściłem symbol "v", by nie pisać zbitek w stylu "sff" dla [ʃf].

Milyamd napisał:
Pierwsze skojarzenie - jrytjryr.

Rozumiem, iż był to jakiś pomysł na conlang Dynozaura, którego nazwa pochodziła bodajże z katońskiego. Oświadczam; nie ma to nic wspólnego z powyższym, nazwa ta powstała gdy usłyszałem w czeczeńskim zbitkę [ʃs] i mi się bardzo spodobała, zachowując przy tym takową właściwość, bym nie musiał się naprawdę zmuszać do wypowiedzenia tego.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ghoster dnia Nie 14:49, 17 Lip 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pingijno




Dołączył: 15 Paź 2010
Posty: 675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:22, 17 Lip 2011    Temat postu:

Ghoster napisał:
Wibrującego [r] lub wybuchowego [b].


Obcierc Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ghoster




Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 65
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Amersfoort

PostWysłany: Pią 10:10, 22 Lip 2011    Temat postu:

Dobra panowie, czas na trochę historii pisma.

Quirit, zakładam, iż przeciwnie do większości innych ukrytych języków, nie zaczął się od szyfru pisanego, a od szyfru mówionego. Jako dziecko dobrze rozumiałem, iż modyfikowanie słów nie mogło odnieść zamierzonego skutku (to jest ukrycie wiadomości), dlatego trzeba było używać nowych słów. Z tamtych czasów nie przetrwało prawdopodobnie nic (jeżeli mówimy o przejściu do aktualnego tworu), jednak, zupełnym przypadkiem, nadal jestem posiadaczem strasznie starych zapisków (datowanych pewnie na rok 2004 albo i lepiej), które swego czasu były oprawione nawet w (!) kaligrafię. Co prawda pisakiem, ale mniejsza o to.
Oto spisany przeze mnie alfabet, widocznie oparty na łacince, jednak widać też, że rozróżniałem głoski bezdźwięczne i dźwięczne, przez co pismo było pełne diakrytyków takowe oznaczających. To był chyba pierwszy raz gdy zobaczyłem Quenyę Tolkiena.

Dalej; naszedł mnie wtedy szalony pomysł na używanie systemu siódemkowego w zastępstwie z systemem dziesiątkowym. System ten dawno poszedł w zapomnienie, ale przetrwały nadal symbole (zaprezentuję je innym razem) oraz doskonale pamiętam liczenie na palcach. Otóż robiło się to w takowy sposób: 0 - Ręka opuszczona, 1 - Zaciśnięta pięść, 2 - Jeden palec, 3 - Dwa palce, 4 - Trzy palce, 5 - Cztery palce, 6 - Pięć palców, 7 - Jeden palec drugiej ręki (oznaczający jedną siódemkę - całość) z drugą opuszczoną.
Znalazłem także tekst z tamtych czasów, ale nie wiem co mógł oznaczać, i czy w ogóle mógł coś oznaczać. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż każda minuskuła mieściła się w kwadracie (oprócz, oczywiście, [i]).

I to właściwie tyle jeśli chodzi o pierwsze pismo Quiritu (już wtedy miał nazwę, ale, o ile mnie pamięć nie zawodzi, był to raczej "Kłyryt". Czy miało to coś wspólnego z kłami i ryciem - nie wiem).
Potem zacząłem zapisywać to nieco zmodyfikowaną wersją tego zapisu, na pewno przewija się jeszcze gdzieś w zeszytach z pierwszych klas podstawówki, jednak potem idea umarła.
Dopiero w okolicach 2010 roku powstało kolejne pismo, jednak było ono jeszcze przed jedną z wielkich reform języka (przede wszystkim przed połączeniem moich trzech conlangów) oraz używane było jedynie do nagłówków; nigdy nie nauczyłem się nim biegle posługiwać. Prezentowane było niegdyś na forum Elendili.

Tak jest, pismo to nie było żadnymi tam abdżadami pisanymi od prawej do lewej czy mongolskimi skryptami ciągnącymi się z góry do dołu. Oeru było zapisywane *wokół figury*, w których kółko oznaczało czasownik a trójkąt wszystko inne. Pismo to bardzo długo przewijało się moich notatkach (jako tytuły, podtytuły, nagłówki itd.), jednak aktualnie nie mam już ani jednego papieru, który by te hieroglify uwierzytelniał. Jestem niemalże pewien, iż zainspirowały mnie do tego natywne języki ameryki (Majowów, Azteków), a przede wszystkim, znany zresztą wcześniej, Nāhuatl. Na nim też z czasem (podejrzewam, iż w okolicach 2007/2008) zaczął się wzorować Quirit. Warto zauważyć, iż dzisiaj w Yiyzfsi nie mogą występować takie zbitki samogłoskowe, by dało się chociażby ułożyć nazwę tego pisma. A tak prócz tego to na tym obrazku walnąłem się wówczas parę razy, nie znałem w dodatku IPY.

No, i na dzisiaj to by było na tyle. Chciałbym także, jeżeli ktoś w ogóle te moje wypociny czyta, dostać odpowiedź na kilka pytań zadanych w pierwszym poście, szczególnie to o scenicznym Ł.
Jak będzie większe zainteresowanie to wrzucę próbkę aktualnego pisma.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ghoster dnia Pią 10:13, 22 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Feles
Administrator
Administrator



Dołączył: 21 Wrz 2009
Posty: 3831
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:18, 22 Lip 2011    Temat postu:

Bardzo ciekawe. Wygląda na to, że masz podobnie długą tradycję językotwórczą jak Canis, nasz administrator. Razz

Cytat:
[ʎ͡ɕ], które do niedawna [to jest jeszcze miesiąc temu] zapisywałem jako [ɬ])

Canis ma [ʎ͜ʑ], które zapisuje jako [ɮ]. Wink

Cytat:
To jest główna fonetyczna cecha, jaka ewoluowała od tamtego czasu aż do dzisiejszej wersji (dodam, iż pojawiło się swego czasu dźwięczne [g] oraz aspirowane [qʰ]), otóż owe głoski przeszły takowe zmiany fonetyczne: [k]→[c], [g]→[ɟ], [q]→[k], a [χ] przeszło do [x], dzisiaj nie są one rozróżniane w żaden sposób.

Podoba mi się.
Coś analogicznego prawdopodobnie zaszło we wczesnym stadium indoeuropejskiego.

Cytat:
Dalej; niektóre głoski nie mają swoich dźwięcznych wersji, otóż zauważyłem, iż tworząc kolejne słowa (tworzone na zasadzie "jak mogłoby brzmieć to słowo, gdybym ja je miał stworzyć") po prostu omijałem niektóre dźwięczne głoski. Nie mam pojęcia dlaczego, ale było to bardzo częste. Tak więc mamy tutaj [f] bez [v], mamy [t], ale nie [d], [k] bez [g] (chociaż to akurat wina przesówki, mówienie za każdym razem [q] stało się uciążliwe, a [k] wydawało się znowuż zbyt twarde. Quirit nigdy nie posiadał [ɢ], które by ewoluowało w [g]), [ʎ͡ɕ] bez [ʎ͡ʑ] oraz [x] bez [ɣ] (te akurat próbowałem wprowadzić, ale gdy zobaczyłem, że bardziej się męczę przy mówieniu to wywaliłem to).

To akurat nie jest takie rzadkie - p. fińskie [p k], chińskie [f s ɕ ʂ x], niemieckie [ts tʃ ʃ x h].

Cytat:
Bardzo ciekawą rzeczą jest zastąpienie w niektórych miejscach [l] scenicznym [ɫ], co pewnie jest spowodowane przez długi kontakt z dziadkami, którzy pochodzą ze wschodu, niestety jeszcze nie ustaliłem kiedy dokładnie ta zmiana zachodzi. Ma ktoś może pojęcie, w jakich pozycjach konkretnie w językach słowiańskich ten dźwięk zastępował [lʲ]?

Praktycznie nie zastępował [lʲ]. Jeśli jakieś dawne [lʲ] przeszło w [ɫ], to musi być nowa zmiana.

W polskim było tak:
*l (przed tylnymi) > [ɫ] > [w] - ład, łeb, łyk
*l (przed przednimi) > [lʲ] > [l] - las, lód

W angielskim natomiast:
l (na końcu sylaby) > [ɫ] - help, milk, sell

We francuskim:
l (na końcu sylaby) > [ɫ] > [w] > samogłoski - du, eux, chaud

Cytat:
Widzicie; w większości krajów świata słowo na matkę zawiera głoskę [m] ("mom", "mama", "mother", "mutter", "moeder", "mā", "madre"...)

Podobno [m] jest najłatwiejszą spółgłoską, a [a] najłatwiejszą samogłoską. Rolling Eyes

W samych indoeuropejskich trudno znaleźć cokolwiek innego.
Węgierski ma anya, fiński ma äiti, gruziński ma deda (!), indonezyjski ma ibu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mścisław Ruthenia




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 1253
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:21, 22 Lip 2011    Temat postu:

Cytat:
Prezentowane było niegdyś na forum Elendili.

Pamiętam to Smile
To pierwsze pismo wygląda jak połączenie greckiej, cyrylicznej, runicznej i tengwarowej abecedy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ghoster




Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 65
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Amersfoort

PostWysłany: Pią 13:00, 22 Lip 2011    Temat postu:

Cytat:
Bardzo ciekawe. Wygląda na to, że masz podobnie długą tradycję językotwórczą jak Canis, nasz administrator.

Właściwie to to tylko tak brzmi, jeżeli mówimy o datach. Czytając informacje o ahtialańskim dochodziłem do wniosku, iż tam naprawdę coś się działo. W Yiyzfsi było to raczej hobby, które na przestrzeni lat rozwijałem dość sporadycznie. Myślę że nigdy nie nastąpywały zmiany z dnia na dzień, a raczej z miesiąca na miesiąc.

Cytat:
Canis ma [ʎ͜ʑ], które zapisuje jako [ɮ].

Widzisz, bo właśnie stamtąd wziąłem ten pomysł. Zawsze wymawiałem jedną głoskę jako [ʎ͡ɕ], co więcej, byłem gorąco przekonany, iż to właśnie ta głoska obecna jest w Mongolskim oraz w Nāhuatlu, jednak z czasem coś się zaczęło psuć, gdy moja wiedza o fonetyce się trochę pogłębiała. Wtedy, zupełnie przypadkiem, spotkałem post o ahtialańskim gdzie, chyba wtedy jeszcze pod nickiem RWHÔ, jego twórca zapisał ten dźwięk (a raczej jego dźwięczną wersję) symbolem "[ʎ͜ʑ]". Wtedy mnie olśniło, a, jako iż nienawidzę, gdy anglicy zapisują w alfabecie fonetycznym swoją głoskę jako [r], zacząłem używać własnej, bezdźwięcznej wersji tej głoski.

Cytat:
W polskim było tak:
*l (przed tylnymi) > [ɫ] > [w] - ład, łeb, łyk
*l (przed przednimi) > [lʲ] > [l] - las, lód

Czegoś tutaj nie rozumiem chyba, może to moja niewiedza w zakresie słowiańskich?

Cytat:
Podobno [m] jest najłatwiejszą spółgłoską, a [a] najłatwiejszą samogłoską.

Ja tam bym powiedział, że najłatwiejszą spógłoską jest [ʔ] a najłatwiejszą samogłoską [ə], ale co kto lubi. xd

Cytat:
W samych indoeuropejskich trudno znaleźć cokolwiek innego.
Węgierski ma anya, fiński ma äiti, gruziński ma deda (!), indonezyjski ma ibu.

Jeśli ogólnie mówimy o tym słowie w różnych językach, to; w arabskim jest "وَالِدَة" (wa'alida) (jeżeli ufać translatorowi), w japońskim (znów - jeśli nie kłamią gnoje xd) 母 (haha - Very Happy), w mongolskim natomiast (musiałem o nim wspomnieć xd) дэлхий (delhij, być może przez [ɬ] albo [ɮ]). Ogólnie (prócz tego haha - Very Happy) bardziej mi odpowiadają te twory niż kolejne "ma-sufiks".

Cytat:
To pierwsze pismo wygląda jak połączenie greckiej, cyrylicznej, runicznej i tengwarowej abecedy.

Jak już mówiłem; zobaczyłem kiedyś Tengwarowy harakat i się zakochałem. W tym momencie już mnie zaczął brzydzić. xd
A tak z innej beczki - ma ktoś pomysł co mogły oznaczać litery w trzeciej kolumnie, w rzędach 5 i 6? Nie sądzę, bym znał wówczas IPĘ i zapisywał nią samogłoski. xd


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Feles
Administrator
Administrator



Dołączył: 21 Wrz 2009
Posty: 3831
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:22, 22 Lip 2011    Temat postu:

Cytat:
W polskim było tak:
*l (przed tylnymi) > [ɫ] > [w] - ład, łeb, łyk
*l (przed przednimi) > [lʲ] > [l] - las, lód

Czegoś tutaj nie rozumiem chyba, może to moja niewiedza w zakresie słowiańskich?

Dawnymi tylnymi i dalnymi przednimi.

lādu > ladъ > ład
lubu > lъbъ > łeb (jer ъ zostaje samogłoską przed innym jerem - wokalizacja jeru)
lūku > lykъ > łyk

lēsu > lěsъ > las (przednie ě, e przed przedniojęzykowymi przechodzą w a, o - przegłos polski)
ledu > ledъ > lód


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BartekChom




Dołączył: 08 Kwi 2007
Posty: 1278
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:38, 22 Lip 2011    Temat postu:

Ghoster napisał:

Cytat:
W polskim było tak:
*l (przed tylnymi) > [ɫ] > [w] - ład, łeb, łyk
*l (przed przednimi) > [lʲ] > [l] - las, lód

Czegoś tutaj nie rozumiem chyba, może to moja niewiedza w zakresie słowiańskich?


W prasłowiańskim samogłoski dzieliły się na przednie i ь e ę ě i tylne u y ъ o ǫ a. Przed przednimi spółgłoski były zmiękczane (coś mi się kojarzy, że przedniojęzykowe były też dziąsłowe), a przed tylnymi były twarde i chyba welaryzowane. Zdaje się, że taka wymowa zachowała się w rosyjskim (np. [tʲ]-[t̪ˠ]), a najlepiej słychać to dla [l̪ˠ], które ma osobny znak [ɫ̪].

Milyamd napisał:
lādu > ladъ > ład
lubu > lъbъ > łeb (jer ъ zostaje samogłoską przed innym jerem - wokalizacja jeru)
lūku > lykъ > łyk

lēsu > lěsъ > las (przednie ě, e przed przedniojęzykowymi przechodzą w a, o - przegłos polski)
ledu > ledъ > lód

Z tego, co wiem, normalnie prasłowiańskiemu -ъ w mianowniku rodzaju męskiego odpowiada praindoeuropejskie -os. Chyba że chodzi o wczesny prasłowiański, ale i tak nie wiem, czy były kiedykolwiek takie słowa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Feles
Administrator
Administrator



Dołączył: 21 Wrz 2009
Posty: 3831
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:33, 22 Lip 2011    Temat postu:

To tylko taka etymologiczna pisownia prasłowiańskiego. Nie mojego autorstwa zresztą. Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Conlanger Strona Główna -> Conlangi Wszystkie czasy w strefie GMT
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin